Reszta tygodnia minęła spokojnie. Bez żadnych problemów.
W sobotę Hermionę obudziło głośne pukanie do drzwi. Wstała i nieuczesana, w piżamie pospiesznie otwarła drzwi.
- O Hermiono, przepraszam, że obudziłem, myślałem że już wstałaś - to był Draco, nieco zdziwiony, że zastał Hermionę w piżamie. Hermiona zawstydzona, kazała mu wejść. Zamkneła za nim drzwi i spojrzała na zegar wiszący nad kominkiem. Była już dziesiąta dwadzieścia siedem.
- O mój Boże, ale późno! Daj mi moment. Pójdę się ogarnąć - powiedziała i wyjęła z szafy dżinsy i białą koszulkę z jakimś nadrukiem. Wbiegła do łazienki, wzięła szybki prysznic, ubrała się i weszła do pokoju. Draco siedział na fotelu i poklepał się po kolanie dając w ten sposób znać Hermionie, aby usiadła. Zrobiła o co prosił.
- Przepraszam, że musiałeś mnie oglądać zaraz po przebudzeniu. Zdaję sobie sprawę, że nie wyglądam w tedy ładnie i byłeś pewnie w lekkim szoku, zwykle nie śpię tak długo - powiedziała
- Rzeczywiście byłem nieco zdziwiony, gdy zobaczyłem cię w piżamie, ale nie wyglądałaś wcale nie ładnie - powiedział klepiąc ją po udzie.
- Kiedyś powiedziałbyś, że wyglądam jak ostatnia ofiara losu.
- Hermiono, jestem już dorosłym człowiekiem, odizolowałem się od ojca i zmieniłem się. Przecież już to wiesz - powiedział całując ją w policzek
- Wiem, ale trudno mi się do tego przyzwyczaić. Może wciąż czekam aż powiesz coś typu "ty szlamo" , a ja ucieknę z płaczem, zamknę się w pokoju i nie będę wychodzić przez miesiąc
- Nigdy już czegoś takiego ode mnie nie usłyszysz - Hermiona przejechała ręką po jego włosach. Były piękne, nie mogła zaprzeczyć. Siedzieli jakiś czas w milczeniu, patrząc na siebie. Ciszę przerwało (znowu) pukanie do drzwi. "Kogo znowu niesie?" - pomyślała Hermiona. Zeszła z kolan Draco i poszła otworzyć. Tego się nie spodziewała, w drzwiach stały Ginny i Luna
- Co tu robicie? - spytała Hermiona przytulając je
- Ginny chciała przyjechać do Harry'ego i poprosiła mnie żebym z nią przyjechała. Wzięłyśmy sobie tydzień urlopu w ministerstwie - powiedziała Luna rozmarzonym głosem
- Wejdźcie - zaprosiła je do środka. Były zdziwione gdy zobaczyły Dracona siedzącego na fotelu Hermiony. Ten wstał i podszedł do Hermiony
- To ja was zostawię. Zobaczymy się potem - pocałował ją w usta - Pa - Okej, pa - uśmiechnęła się do niego. Ginny aż otworzyła usta ze zdziwienia a Luna rozglądała się cały czas to w prawo, to w lewo. Draco wyszedł.
- Ty i Malfoy? - Ginny nie mogła uwierzyć, w to co właśnie zobaczyła.
- Tak to długa historia, opowiem wam, ale najpierw wy. Kiedy przyjechałyście?
- W sumie to przed chwilą. Harry dał Lunie pokój, zostawiłyśmy tam bagarze i przyszłyśmy do ciebie.
- A jak tam w pracy? Chodźcie, siadajcie - Ginny i Luna usiadły na fotelach a Hermiona na łóżku.
- Ktoś puścił plotkę, że Draco Malfoy i jego ojciec chcieli oszukać ministra, ale okazało się, że to nie prawda. Komuś się nudziło.
- Tak, o tym słyszałam. Luna pisała do mnie, rozmawiałam też z Draco - powiedziała Hermiona - No właśnie Luna, co u ciebie? Jak z Nevillem ci się układa?
- Hmm? - była tak zamyślona, że Hermiona musiała powtórzyć pytanie - Całkiem dobrze, wiesz myślę, że chce mi się oświadczyć. Nie wie, że widziałam jak chowa do skarpety pierścionek - Luna usmiechnęła się szeroko
- To wspaniale!
- No dobra, Hermiono, opowidaj co z tobą i Malfoyem? - odezwała się Ginny niecierpliwa
- No przecież widziałaś, jesteśmy razem - Hermiona czuła, że robi się czerwona
- No tak, ale jak to się stało? Przecież się nienawidziliście - Hermiona opowiedziała im wszystko dokładnie, Ginny wypytawała o najmniejszy nawet szczegół. Gdy wreszcie skończyła była już godzina czternasta.
- No nie wieżę! Ty i Malfoy! Kto by pomyślał! - Ginny była zdziwiona i mimo, że nie popierała tego związku, nie powiedziała nic Hermionie, nie chciała jej zranić.
- No. A jak z Harrym?
- Strasznie mi go brakuje. Od początku roku napisał do mnie tylko dwa listy. Wiem, że jest zapracowany i w ogóle, ale...
- Ginny, jemu też ciebie na pewno brakuje. Ja też mało się z nim widuję, jest dyrektorem, sama rozumiesz.
- No rozumiem - Dziewczyny rozmawiały jeszcze długo, aż trzeba było iść na kolację. Hermiona była bardzo szczęśliwa, że zobaczyla się z przyjaciółkami. A na dodatek będą tu przez cały tydzień! Na kolacji umówiły się że pójdą jutro razem do Hogsmeade.
Po kolacji Hermiona poszła do Dracona, przecież mieli się później zobaczyć. Zapukała do drzwi. Chwilę później stanął w nich przystojny, wysoki blondyn. Uśmiechnął się na jej widok.
- Hej, wejdź - Hermiona posłuchała go. To co zobaczyła w środku ją bardzo zdziwiło. Zobaczyła Rona
- Co tu robisz?
- Przyszedłem powiedzieć coś Malfoyowi, ale już sobie idę - podszedł do drzwi i złapał za klamkę, już miał wyjść gdy Draco go złapał za ramię
- Wcale nie musiałeś tego mówić, to widać na pierwszy rzut oka - powiedział, Ron wyszedł trzaskając drzwiami.
- O co chodzi? - Hermiona była wyraźnie zdenerwowana.
- O nic - powiedział Draco
- Tak po prostu Ron do ciebie przyszedł, tak? - zapytała z lekkim sarkazmem.
- Nie, nie tak po prostu. Prosił abym ci nie mówił po co tu przyszedł. I nie powiem, więc nie drążmy już tego tematu - Hermiona westchnęła zrezygnowana - Nie bądź zła, nie mogę powiedzieć, sam powinien ci to powiedzieć.
- No dobra, nie jestem zła. Jutro z nim porozmawiam.
- Nie sądzę, żeby to coś dało - uśmiechnął się. Hermiona rzuciła mu wściekłe spojrzenie - Ale oczywiście możesz spróbować. Dziewczyny chyba były zdziwione, że cię pocałowałem, prawda? - Draco próbował zmienić temat
- Tak i to bardzo, Ginny wypytywała o wszystko. Rozmawiałyśmy o tobie dość długo - Draco uśmiechnął się łobuzersko
- Wiesz z tego co słyszałem jesteśmy najsłynnieszą parą w zamku, nawet wśród uczniów - oboje zaczęli się śmiać.
Hermiona z samego rana postanowiła pójść do Rona.
- Cześć Hermiono - powiedział gdy przyszła
- Hej - usiadła na jego łóżku - O czym rozmawiałeś wczoraj z Draco?
- O niczym.
- Przestań. Żaden z was nie chce mi powiedzieć.
- I nie dowiesz się. Nie chcę ci tego mówić, bo widzę, że jesteś szczęśliwa. I Malfoy też ci tego nie powie, dla własnego interesu - Hermiona była wściekła
- A czy dowiem się tego kiedykolwiek?
- Nie wiem, być może. A teraz idź już.
- Wyrzucasz mnie?
- Tak, idź
- Jesteś niemożliwy! - Hermiona walczyła ze łzami. Wybiegła z pokoju Rona i zaczęła płakać.