środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 2

- Pani, Pani, czas wstawać.  Praca wzywa - Różyczka prawie codziennie budziła tak Hermionę. Wstała, niechętnie się ubrała i wyszła na ucztę. W sali byli już prawie wszyscy nauczyciele - w tym nowy nauczyciel eliksirów Draco Malfoy. Usiadła na swoim miejscu, chwilę później reszta nauczycieli dołączyła do nich. Uczniowie też powoli zaczęli się schodzić.  Wkrótce cała Wielka Sala była pełna.  Wszyscy jedli, rozmawiali i śmiali się. Po śniadaniu uczniowie i nauczyciele poszli na lekcje. Podczas pierwszej lekcji transmutacji z drugą klasą Ślizgonów do klasy Hermiony wszedł Draco.
- Wybacz Granger, że przerywam tę jakże fascynującą lekcję, ale jedna z twoich uczennic jest w Skrzydle Szpitalnym, Potter chciał żebym ci przekazał, że masz tam iść.
- Co się stało?
- Nie wiem,  nie bardzo mnie to obchodzi - rzucił chłodno
- Jasne, ciebie nikt nie obchodzi
- Mylisz się.  A teraz idź już.
Hermiona niemal wybiegła z sali i ruszyła do Skrzydła Szpitalnego.  Jej uczennica - Veronica leżała na pierwszym łóżku po prawej stronie.
- Co się stało? - zapytała Hermiona Parvati - lekarkę w Hogwarcie
- Jeden uczeń rzucił na nią zaklęcie Calvorio - Hermiona spojrzała na uczennicę.  Była łysa. Płakała
- Och, Verocico, kto ci to zrobił?
- To był Greg, taki chłopak z trzeciej klasy - powiedziała przez łzy - I jeszcze nazwał mnie szlamą
- Ze Slytherinu, zgadza się? - Victoria kiwneła potwierdzająco.
- Idę do Malfoya.

- Malfoy! - krzyknęła wchodząc z powrotem do sali transmutacji - Twój uczeń, Greg oszpecił moją uczennicę!
- Uspokuj się Granger. Jest lekcja.
- To wyjdzmy na korytarz. I idź po tego Grega z trzeciej klasy - Malfoy wstał, wyminął ją i wyszedł - Zaraz do was wrócę dzieci - Hermiona wyszła za Malfoyem. Stał oparty o parapet i patrzył na nią. 
- No co? Idź po tego ucznia.
- Możesz mi opowiedzieć co się stało?
- Na jedną z moich uczennic, twój uczeń rzucił zaklęcie Calvorio. Teraz jest łysa. Mam nadzieję, że Parvati znajdzie lekarstwo i włosy jej odrosną, bo inaczej napiszę do rodziców tego ucznia i wyleci ze szk...
- Spokojnie. Już po niego idę - Przerwał jej i odszedł a po dłuższej chwili wrócił. Był z nim również uczeń - wysoki brunet z niebieskimi oczami. Hermiona popatrzyła na niego pytająco. 
- Co się dzisiaj działo pomiędzy tobą a Veronicą Darvil?
- Nic.
- Nic? Masz pojęcie co jej zrobiłeś? 
- No dobra. Zdenerwowała mnie no to rzuciłem zaklęcie. 
- W jaki sposób się zdenerwowała? 
- Patrzyła się na mnie dziwnie. A szlama nie będzie się na mnie gapić. Z tego co wiem to pani też jest szlamą, więc proszę na mnie nie patrzyć! - Hermiona już miała odpowiedzieć, że jest nauczycielem a za takie zachowanie może trafić do dyrektora, ale Draco ją wyprzedził
- Nie pozwalaj sobie chłopcze.  Za rzucenie zaklęcia na tę dziewczynę masz sprzątać mój gabinet codziennie przez miesiąc.  Zaczynasz dziś wieczorem. A teraz wracaj na lekcje - chłopiec odszedł cały czerwony ze złości, mrucząc coś pod nosem. Hermiona zdezorientowana patrzyła na Malfoya nie mogąc wydusić z siebie słowa. Malfoy, ten Malfoy który wyzywa ją od szlam właśnie upomniał ucznia, bo ten nazwał ją szlamą? Patrzyli chwilę na siebie. Potem Draco odwrócił się i odszedł.

1 komentarz:

  1. Jeju Dramione uwielbiam tę parę 💕 O Draco w obronie Miony robi się gorąco 😄 Rozdział super,czekam na nexta ❤ + Masz już stałą czytelniczkę swojego bloga. 👑

    OdpowiedzUsuń