Hermiona długo nie mogła zasnąć, zastanawiając się jak powiedzieć Ronowi i Harremu, że od kilku dni jest z Draco Malfoyem. W końcu postanowiła, że powie im to przy śniadaniu.
Następnego dnia przed śniadaniem była tak zdenerwowana, że Różyczka musiała przynieść jej eliksir na uspokojenie. Schodząc po schodach czuła, że się uspokaja a wchodząc do Wielkiej Sali była już całkiem spokojna. Eliksir różyczki jednak działał. Zauważyła, że Harry i Ron stoją na boku i rozmawiają. Podeszła do nich
- Hej - powiedziała uśmiechając się
- Hej - powiedzieli jednocześnie
- Słuchajcie muszę wam coś powiedzieć
- No to mów, coś się stało? - zapytał Harry
- Ja... Nic... Tylko... Draco... Ja i Draco... Draco... Jesteśmy razem - po tych słowach Harry wytrzeszczył oczy, natomiast Ron zaczął sie śmiać.
- To żart prawda? - zapytał Ron. Widząc, że Hermiona się nie śmieje dodał - Hermiono. Powiedz, że to żart
- To nie żart Ron! Ja go...
- Tylko mi nie mów, że go kochasz! Nie możesz kochać kogoś takiego jak Malfoy!
- Ron uspokuj się - powiedział Harry- Wszyscy się na ciebie gapią
- I niech się gapią! Hermiono, jak mogłaś? Zdradziłaś nas!
- Nie prawda. Kocham was, jesteśmy przyjaciółmi Ron, proszę cię, uspokuj się - Hermiona niemal szeptała
- Dlaczego on? - Ron trochę się uspokoił - Przecież cię nienawidził
- Zmienił się.
- Zmienił? Tacy jak on się nie zmieniają.
- Spróbuj się z nim dogadać, zrób to dla mnie Ron. Proszę...
- Muszę pomyśleć - Ron odszedł i usiadł przy stole. Hermiona wybuchneła płaczem.
- On mnie nienawidzi! Wiedziałam, że tak będzie! - Harry przytulił Hermionę
- Hermiono, nie płacz. Ron po prostu... Wiesz on chyba nadal cię kocha - Hermiona jeszcze bardziej się rozpłakała. Mimo, że Harry ją uspokajał nie mogła się opanować. Odprowadził ją do pokoju i dał jej dzień wolnego.
Hermiona miała całe oczy spuchnięte od całego dnia płaczu. Nie chciała iść na kolację, ale być może uda jej się porozmawiać z Ronem. Weszła do Wielkiej Sali, ale Rona nie było. "Może jeszcze się zjawi" - pomyślała. Gdy Draco ją zobaczył natychmiast do niej podbiegł. Pocałował ją delilatnie.
- To był zły pomysł. Nie powinniśmy im mówić. Przepraszam, to ja cię do tego namówiłem.
- Nie. Przynajmniej nie mam już przed nimi tajemnic.
- Ale cierpisz. Nie byłaś na lekcjach. Widzę, że płakałaś. To moja wina.
- Nie, nie twoja. Mogłam się domyślić, że tak zareaguje - Draco przytulił Hermionę mocno do siebie. W tym samym momencie wszedł Ron. Hermiona stała tyłem do drzwi więc go nie widziała
- Kochanie, Ron przyszedł - powiedział Draco. Hermiona natychmiast się odwróciła. Ron patrzył na nią.
- Muszę z nim porozmawiać, zaraz do ciebie wrócę - podbiegła do Rona. Stał i patrzył na nią.
- Ron przepraszam.
- Nie masz za co. Nie twoja wina, że zakochałaś się w debilu - uśmiechnął się
- Nie jesteś już zły?
- Nie, na ciebie nie - Hermiona przytuliła go. On odwzajemnił uścisk-No dobra idź do niego, bo jest cały czerwony z zazdrości - Hermiona uśmiechnęła się do Rona i poszła z powrotem do Dracona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz