Na kolacji Hermiona unikała wzroku Malfoya. On cały czas na nią patrzył. Ona nie wiedziała co zrobić. Kilka godzin temu powiedział jej, że się w niej zakochał. Była bardzo zestresowana i nic nie chciała jeść. Nie uszło to uwagi Ronowi. Siedział niedaleko niej
- Hermiono, wszystko dobrze? - zapytał
- Tak, w porządku - posłała mu wymuszony uśmiech.
- Znam cię, przecież widzę, że coś jest nie tak
- Ron nic mi nie jest - starała się być spokojna ale nie bardzo jej to wychodziło, gdy czuła na sobie spojrzenie Malfoya.
- No dobra, ale wiesz, jak coś możesz mi wszystko powiedzieć.
- Wiem Ron - Ron wrócił do jedzienia. Hermiona natomiast marzyła by ta kolacja już się skończyła. Jak to możliwe, że chłopak, a właściwie już mężczyzna, który tyle lat jej nienawidził, nagle mówi, że ją kocha. To szaleństwo. Nie to niemożliwe. Może to był sen? To czemu, u licha, sie na nią gapił. Hermiona czuła, że zaraz eksploduje. Harry nagle wstał. Tak! To koniec kolacji! Powiedział uczniom dobranoc i wszyscy zaczęli wychodzić. Wkrótce w sali nie było żadnego ucznia. Draco podszedł do Hermiony, która właśnie miała wychodzić i złapał ją za rękę.
- Możemy porozmawiać? - Nie bardzo miała na to ochotę, zwłaszcza, że Harry i Ron ich obserwowali. Ale się zgodziła. Kiwnęła tylko głową.
- Hermiono, przepraszam za to co powiedziałem ci dzisiaj. Nie mniej jednak, nie cofam tego.
- Nie wiem co mam ci powiedzieć, bo to dziwne, że nienawidziłeś mnie tyle lat a nagle mnie kochasz.
- Sam tego nie rozumiem, ale kocham cię .
- A co jeśli to twój kolejny żart? Mam jakąś pewność że mówisz prawdę?
- Pocałowałem cię dzisiaj, czy to nie wystarczający dowód?
- Nie wiem co mam o tym myśleć Draco.
- Ja też. Ci dwaj działają mi na nerwy. Nie mają swoich spraw? - popatrzył na Harry'ego i Rona stojących dalej - Słuchaj nie chce rozmawiać z tobą przy nich. Przyjdź jutro do mnie. Dobrze? - Hermiona chwilę wachała się z odpowiedzią. W końcu jednak kiwnęła potakująco głową - No to do zobaczenia jutro - Draco odszedł. Ron i Harry podbiegli natychmiast.
- Co to było? - zapytał Ron - Czego od ciebie chciał?
- Nieważne.
- Co? Jak to nieważne?
- Idę spać. Dobranoc.
Następnego dnia Hermiona prawie spóźniła się na śniadanie. Nie mogła spać pół nocy, bo myślała o Malfoyu. Nie mogła zaprzeczyć, że jest mądry i przystojny. Ale nie mogła też się w nim zakochać. Tylko, że był jeden problem - nie miała na to wpływu.
Po śniadaniu poszła do siebie i przeczytała kilka stron ksiazki. Długo się wachała, zanim zdecydowała się iść do Draco. W końcu wstała i wyszła. Ale gdy tylko wyszła zdała sobie sprawę, że nie wie gdzie znajduje się jego pokój. Wezwała Różyczkę.
- Tak Pani? - zapytała
- Piowiedz mi gdzie mieszka Draco Malfoy. Zaprowadź mnie.
- Oczywiście Pani. Jest Pani jakaś niespokojna.
- Och Różyczko, dużo się wczoraj wydażyło. Ale nie rozmawiajmy teraz o tym - Różyczka złapała Hermionę za rękę i deportowali się. Wylądowali we wschodniej części zamku, przed brązowymi, drewnianymi drzwiami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz