Hermiona właśnie skończyła lekcję transmutacji i siedziała przy biurku w swoim gabinecie. Jak po każdej lekcji robiła porządek na biurku. Układała wszystkie wypracowania. Za chwilę miała następną lekcję z pierwszoroczniakami. Była to ich pierwsza lekcja więc najpierw musiała omówić wszystko a potem pokazać jak zamienic zwierzę w puchar na wodę. Po lekcji z nimi miała jeszcze dwie lekcje z czwartą i siódmą klasą a potem już miała resztę dnia wolną. Gdy skończyła się ostatnia lekcja wyszla z sali i poszla do swojego pokoju. Usiadla na fotelu i wezwala swojego skrzata domowego który mieszkal z innymi skrzatami w południowej części zamku. Dzięki Hermionie skrzaty miały własną sypialnię z pietrowymi małymi łóżkami ze ścianami pomalowanymi na ciepły brąz, kominkiem i wieloma innymi rzeczmi o których domowy skrzat mógł tylko pomażyć za czasów panowania Czarnego Pana. Skrzat Hermiony - Różyczka aportował się tuż przy niej.
- Pani wzywałaś Różyczkę? - zapytał piskliwy głosik
- Tak, czy mogłabyś przynieść mi kubek kawy? Naprawdę jestem wykończona, ci pierwszoroczniacy są tacy nieusłuchani. Głowa mi pęka od ich wrzasków.
- Oczywiście Pani. Różyczka zaraz przyniesie kubek kawy - i już jej nie było. Hermiona wstała i podeszła do kominka, rzuciła zaklęcie i od razu się zapalił ogień. Usiadła spowrotem na fotelu i wyciągnęła z torebki książkę którą kupiła dzisiaj w Hogsmade w nowej ksiegarni u pani Sprinks. Nie zaczęła czytać nawet pierwszego rozdziału gdy pojawila się Różyczka z kubkiem kawy i ciasteczkami.
- Proszę Pani, ciasteczka sama upiekłam, z kawałkami czekolady. Tak jak Pani lubi.
- Och nie musiałaś Różyczko. Dziękuję. Niedługo pora kolacji, myślę że przydasz sie w kuchni.
- Tak Pani, do widzenia - Różyczka znów zniknęła.
Hermiona tak zaczytana o mało nie spóźniła się na ucztę. Gdy wychodziła z pokoju usłyszała głos Dracona Malfoya dochadzy z korytarza.
- Uważaj jak łazisz kurduplu! - krzyczał na jakiegoś skrzata.
- Malfoy! Zostaw go w spokoju! - piwiedziała Hermiona
- To był twój pomysł Granger! Gdyby to ode mnie zależało te małe robaki nie pałętały by się po szkole! Ten mały właśnie na mnie wpadł!
- A gdyby ode mnie zależało ty nie pałętałbyś się po szkole!
- Czujesz Granger? Zapach szlamu. To od ciebie tak jedzie!
- Spadaj Malfoy! - Draco odwrócił się i odszedł w stronę Wielkiej Sali. Hermiona odczekała chwilę i też ruszyła w tę stronę.
Uczta trwała w najlepsze! Wszyscy jedli i rozmawiali. Hermiona skończyła właśnie jeść galaretkę agrestową i podniosła głowę znad miski. Rozglądała się po sali i nagle jej wzrok padł na Dracona Malfoya. On również na nią patrzył, więc szybko odwróciła głowę. Dyrektor Harry wstał.
- Proszę o ciszę! Widzę, że dobrze minął wam pierwszy dzień! Mam nadzieję, że będziecie tacy radośni cały rok! A teraz chciałbym powitać i przedstawić nowego nauczyciela eliksirów Dracona Malfoya. Drodzy ślizgoni! Będzie to wasz nowy opiekun! - rozległy sie okrzyki i brawa ze strony Slytherinu. Reszta domów tylko klaskała z niewielkim entuzjazmem. - A teraz wszyscy najedzeni, zapraszam do dormitoriów! Dobranoc! - wszyscy uczniowie zaczęli wybiegać z Wielkiej Sali. A po kilku minutach w sali zostali tylko Ron, Harry i Hermiona.
- Harry! Jak mogłeś go tu przyjąć! - pożalił się Ron
- Prosił mnie. Wyrzucili go z ministerstwa i poprosił mnie o pracę.
- Prosił? Od kiedy Malfoy prosi? I za co go wyrzucili?
- Nie wiem, powiedział żebym nie wtykał nosa w nie swoje sprawy
- Och Ron uspokuj sie - powiedziała Hermiona - Luna mi mówiła że chciał oszukać ministra.
- Cały Malfoy!
- Tak a teraz propunuje iść spać. Bo jeszcze sobie pomyśli że coś knujemy - powiedział Harry. Cała trójka rozeszła się.
Pomysł jest świetny, ALE (!) unikaj powtórzeń, pamiętaj o przecinkach i moim zdaniem rozdziały mogłyby być trochę dłuższe.
OdpowiedzUsuńWiem, że to pierwsza notka i na pewno dalej będzie tylko lepiej.
Duży plus za to, że notki są dodawane tak często ;)
Weny życzę :*