niedziela, 23 sierpnia 2015

Rozdział 7

Hermiona siedziała na fotelu i czytała książkę. Za każdym razem, gdy pomyślała, że Dracona nie ma w zamku, czuła, że za nim tęskni. Wcześniej miała co do tego wątpliwości, ale teraz już wiedziała, że go kocha. Nie ważne co było kiedyś, zmienił się, nie jest już śmierciożercą, nie ma już bzika na punkcie czystości krwi - kochał ją, a ona jego.
Nagle ktoś zapukał. Hermiona wstała i otworzyła drzwi.  W nich stali Harry i Ron.
- Hej,  wchodźcie - powiedziała. Weszli.
- Hej Hermiono, co porabiasz? - zapytał Ron
- Czytałam
- No tak, a co innego byś mogła robić - Hermiona uśmiechneła się.
- Siadajcie, zawołam Różyczkę to przyniesie coś do picia.
- Okej. Hej, Hermiono widziałaś dziś Malfoya na śniadaniu?
- Ron, Malfoy wziął sobie wolne - odezwał się Harry
- Po co? 
- Jakieś sprawy rodzinne podobno - od powiedział
- Tak jasne, pewnie knuje ze swoim starym jak obalić ministerstwo - Hermiona zacisnęła dłonie w pięści. Ron nie miał prawa mówić tak o Draco. Chciała czymś w niego rzucić.  Uderzyć. Ale się opanowała. Zawołała Różyczkę aby przynisła trzy filiżanki kawy.
- A ty Hermiono. Co o tym myślisz?-zapytał Harry
- Nie wydaję mi się , żeby Draco był do tego zdolny.
- Dłaczeło? - zapytał Ron, buzię miał pełną ciastek
- Ron proszę,  przełknij jedzenie, zanim coś powiesz - odpowiedziała. Różyczka właśnie wróciła z tacką, na której były trzy kawy. 
- O nie Hermiono, ja dziękuję za kawę.  Będę już leciał, muszę jeszcze załatwić kilka spraw - powiedział Harry
- No dobrze, jak chcesz
- Tak, jak będę mógł to wpadnę po kolacji
- Okej
- No to na razie - Harry wstał i podszedł do drzwi
- Pa - powiedzieli równocześnie Ron i Hermiona. Harry wyszedł.
- Dlaczego sądzisz,  że Malfoy nie byłby zdolny do obalenia ministerstwa?  Sam oczywiście nue ale z ojcem i...
- Ron,  proszę, zmieńmy temat.  Ciągle ci w głowie tylko Draco.
- No dobra - Hermiona rozmawiała z Ronem na temet pracy, uczniów, rodziny, ale cały czas miała w głowie Draco. Do kolacji było tylko dwadzieścia minut więc wyszła z Ronem już do Wielkiej Sali. Gdy wchodzili od razu spojrzała na miejsce Dracona, jeszcze go nie było. Hermiona zasmuciła się, ale nie dała tego po sobie poznać. Nie usiadła jeszcze do stołu tylko zajeła Rona rozmową.
- Ron a jak tam twoje sprawy towarzyskie?
- Hę?
- Jejku, no chodzi mi o to czy nie masz na oku jakiejś dziewczyny.
- Ehm... Sam nie wiem, a ty?
- No jest taki jeden chłopak - zarumieniła się.
- Tak. Kto to? - Chciała odpowiedzieć,  że nie może mu jeszcze powiedzieć, ale rozmowę przerwał im Draco, który właśnie przyszedł
- Hej - śmiechnął się do Hermiony
- Ej Malfoy,  o co ci chodzi? - odezwał się Ron
- A tobie? Już nie można się przywitać?
- Nigdy się z nami nie witałeś.
- Dużo się zmieniło Weasley. Bardzo dużo - popatrzył na Hermionę
- No to fajnie. A teraz zostaw na samych - Ron coraz bardziej się denerwował - Albo chodź Hermiono, usiądziemy - złapał ją za rękę. Draco się zezłościł.
- Przestań Weasley, działasz mi na nerwy.
- O co ci chodzi człowieku? -  Draco popatrzył na ich złączone ręce i odepchnął Rona na bok. Ron o mało się nie przewrócił.
- Draco, oszalałeś?! - krzyknęła Hermiona. Draco popatrzył na nią ze złością,  ale od razu się uspokoił
- Chyba tak. Przepraszam Weasley - odpowiedział spokojnie - Zostawię was samych - już miał odejść ale Hermiona złapała go za rękę
- Zostań - Draco zcisnął mocniej jej dłoń. Hermiona go puściła i odwróciła się do Rona
- Nic ci nie jest?
- Nie. Malfoy, czy ty właśnie mnie przeprosiłeś?
- Mówiłem, że dużo się zmieniło. Wiecie co chyba powinniśmy usiąść. Wszyscy się na nas gapią - Hermiona i Ron odwrócili głowy. Rzeczywiście wszystkie głowy nauczycieli były skierowane w ich stronę.
- Okej, chodźcie - powiedział Ron.  Cała trójka poszła do stołu i usiadła.

2 komentarze: